Od razu przejdźmy do meritum sprawy.
Najpierw pogadanka o całokształcie budowy a potem rozliczamy się...
Uwaga majster nas zaskoczył bo na ostatnią wypłątę krzyknął 13 tys zł. ;////////
Bardzo nas zaskoczył. Dla przypomnienia zapłaciliśmy już 18 tys za robotę i gdzieś na etapie ścianek działowych poddasza majster powiedział, że ta trzenia wypłata dla nich nie będzie się wiele różniła bo on wie, że my młodzi jesteśmy i na dorobku i on nam krzywdy nie zrobi.
Pomyśleliśmy więc, że pewnie będzie to jakieś 8 tys zł hehe
A on dzisiaj, że 13 tys jeszcze do zapłaty bo suma sumarum to:
1. Budowa była ciężka - w sensie grunt nie był suchy i źle im się budowało na takiej ziemi. OOO a jak deszcz popadał to dopiero było ciężko! (no tak to my jesteśmy odpowiedzialni za pogodę!)
2. Według majstra każdy inwestor ma w posiadaniu swój wyciąg, batoniarkę a oni musieli na budowę wziąć swoje - o masz ci los!
3. Według majstra budowa przeszła samą siebie i jego oczekiwania bo materiału domawiane było dużo więcej niż mówil projekt a on to wszystko przeliczył na godziny ich pracy
4. Według majstra to i tak tanio bo właśnie udzielanam dużego rabatu tylko dlatego , że ja jestem w ciąży, jesteśmy młodzi i ja i moi rodzice jesteśmy z "ich stron"
Czyli co? Mamy się cieszyć???
Łącznie za robociznę zapłaciliśmy 31 tysięcy złotych (dotyczy tego wszystkiego co jest zbudowane na dzień dzisiejszy)
Budowa do tego etapu kosztowała nas 150 tys złotych w tym blachodachówka,która już jest zapłacona i czeka na dekarzy
Zostało jeszcze 100 tys. zł :(
Bank upomina nas, że za dużo poszło i chcą nam wstrzymać następną transzę aż do momentu wyrównania budżetu przez nas samych :( A to wiązałoby się ze wstrzymaniem budowy
Na działce też był dziś inspektor budowy, który odebrał od majstrów budynek i powiedział, że fuszerki nie ma, jest solidnie!
Ale cuż takie jest życie, taka jest budowa domu, dlatego o dupę rozpić wszystkie kosztorysy!
Napijmy się Wódki!!!!
A teraz na bok smutki - ukażmy oczom przyjemny widok
Panie i panowie - Karmelita 2M
Nasze pięknie schodki jeszcze ciepłe:) Jak widać nie są one wykonane tak jak w projekcie.
Są proste i klasyczne tak jak lubię
I jeszcze raz oprowadzam po domu...
Wchodzimy przez garaż - po lewej pomieszczenie gospodarcze

Łazienka na parterze - na parterze jest niezły bajzel, wszędzie podkłądki które zostały po stemplach - jutro zaczniemy je sprzątać
A teraz stoję w wiatrołapie - look korytarz. Po prawej hol po lewj wejście do kuchni i salonu
Kuchnia - okna wychodzą na ulicę
Wykusz
Salon
Wyjście z kuchni - wbrew moim wcześniejszym przypuszczeniom ukazuje się oczom przestronny hol!
Pod schodami zamurowaliśmy by wykorzystać tą właśnie przestrzeń - zyskujemy kolejny schowek jakże ważny w domu bez piwnicy!
Idąc schodami do góry...
... wchodzimy na piętro...
Korytarz - po prawej widać komin a za nim może 50cm schowka nada się na półki pod zabudowę
Mniejsza część strychu - strych został podzielony scianką działową na dwie części.
Mniejsza to pralnio - suszarnia
Na tej ściance działowej są też drzwi, przez które będzie można przejść prosto do garderoby, bez konieczności ponownego wychodzenia na korytarz a następnie do pokoju by na samym końcu wejść do tejże garderoby. To dobre wyjści dla tych co mają zamiar podzielić to pomieszczenie na pół.
A można to zrobić bo strych jest bardzo przestronny
Garderoba - niestety prawie na środku stoi komin dlatego garderoba zajmuję większą część strychu
Garderoba cd.
Komin
Pokój małżeński - jak to nazwał jeden z majstrów - Rypadło:)
Nasz widoczek z naszego balkonu na nienaszą łąkę hihi
Rypadło cd. :)
Łazienka
Pokój od frontu z balkonem nad wejściem do domu
I pokój z balkonem nad wykuszem
No to WIECHA!!!
Jutro jedziemy sprzątać walające się wszędzie podkładki, deski i stepmle.
Umówiony jest już blacharz na przyszły tydzień ale zanim przyjdzie musimy mu pociąć deski z szalunków na łaty na 7 cm, a to będzie miało miejsce w sobotę.
Potem kanalizacja i ślepa wylewka. Zanim to jednak nastąpi pochwalimy się kiedy będzie już dach nakryty!
Czekamy też z banku na decyzję co to oni mają zamiar z nami dalej zrtobić
A tymczasem cieszymy się, że pierwszy duży etap mamy już za sobą