Karmelita 2M

Karmelita 2M

czwartek, 16 stycznia 2014

Pełna instalacja c.o oraz początek prac nad kominkiem


Drobnymi kroczkami do celu... dzięki mojemu mężowi, który zrobił nam ogromną niespodziankę i zjawił się tuż przed sylwestrem w drzwiach, ot tak po prostu  :)
Krzysiek wraz z zaprzyjaźnionym hydraulikiem zabrali się za dokończenie naszego koszmaru zwanego Kotłownia

wielki bałagan, który cieszy:)
:

 Trochę wcześniej zleciliśmy umieszczenie wkład komina na swoim miejscu.
Z wylewki wychodzi dolot powietrza. W tej chwili przez pomyłkę panowie założyli dolot sterowany ręcznie ale my będziemy mięli elektroniczny sterowany przez sterownik. Na sterowniku będziemy wstukiwać temperaturę wody jaką chcemy mieć w obiegu i przez tą rurę będzie wlatywała odpowiednia ilość powietrza zaczerpniętego z zewnątrz by spalać drewno w odpowiednim tempie by osiągnąć daną temperaturę.
Nie wiem czy zrozumiale to wytłumaczyłam, jestem tylko kobietą hihi


 dane wkładu


A tu już cała hydraulika podpięta



 Aktualnie to moje najbardziej aktualne zdjęcie naszej kotłowni ale ogólnie jest skończona przy najbliższej okazji zrobię zdjęcie w pełnej krasie:)


Podjazd usypujemy nadal. Jeszcze sprowadzimy z 2 transporty gruzu i będziemy go wygładzać ale w efekcie na samej górze będzie żwir.
 zrobiliśmy też szpalety na obu bramach garażowych
 a oto sterownik do kominka zafoliowany bo jakoś nie chciało mi się go rozpakować
 Na zimę za pomocą sprężarki wypompowano calutką wodę z obiegu, trwało to cały dzień


Szczerze mówiąc znowu nie wiem kiedy znowu coś napiszę. Pewnie następnym razem pochwalę się kominkiem już obudowanym
Do następnego

wtorek, 24 września 2013

nie dzieje się nic

Wiem, że powinnam coś już dano napisać i ciągle się do tego zbieram. Ale szczerze od ostatniej roboty a była nią  zabawa z drzwiami nie dzieje się nic zupełnie nic.
mieliśmy się zająć kominami ale panowie, którzy się zobowiązali, że to zrobią przestali się odzywać a ze w sezonie ciężko znaleźć kogoś do roboty postanowiliśmy poczekać na koniec sezonu budowlanego. Z robotą kominka też się sprawa zawiesiła w próżni ponieważ kasy brak. W ogóle cierpimy na brak kasy co blokuje nas ze wszystkimi robotami.
W zasadzie zrobiliśmy jedno ! Kupiliśmy gruzu, pięknego gruzu za niecałe 1200 zł by usypać podjazd od zjazdu z drogi aż pod sam garaż (kto u nas był ten wie, to nie mały kawałek). Zdjęć nie zrobiłam więc nie wrzucam tym razem ale jak kiedy będę na budowie to pokażę.
Na ten sezon budowlany mieliśmy dużo planów ale mało się z tego udało ... wszytko rozbija się o brak kasy. Uzbroiliśmy się w cierpliwość, mąż tam za granicą a ja tutaj w Polszy i wierzymy, że kiedyś uda nam się wprowadzić do naszego wymarzonego domu. Praca zawodowa i dzieci nie pozwalają mi myśleć o budowie i może tak jest lepiej.
Pozdrawiam wszystkich tych co czasem zaglądają tutaj i dopingują nas. Dziękujemy:)

poniedziałek, 29 lipca 2013

Problem z drzwiami naprawiony

W niedługim czasie po zlokalizowaniu problemu z drzwiami udałam się do punktu Oknoplastu w Przeworsku, gdzie sprzedali mi drzwi Gerda GWX 20, z obszernie napisaną reklamacją i żądaniem  usunięcia wszelkich usterek. Kiedy opowiedziałam im o wszystkich telefonach jakie wykonałam i jaką wiedzę teraz posiadam, panowie szybko stwierdzili, że muszą poprawić montaż.
Dziś w temperaturze 40 stopni w słońcu (i dobrze im tak!) panowie poprawiali spartoloną robotą.

Na budowę przybyli... dzień dobry, dzień dobry i bez zbędnych słów zabrali się do roboty...

skrzydło drzwiowe zostało zdjęte... zdjęte zostały zaślepki i wkręty odkręcone z ościeżnicy

 następnie zaczęli wyrzynać piankę montażową piłą. Z początku wyglądało to tak jakby wycinali ościeżnicę...
 następnie pod ościeżnicą w pionie przy użyciu młotka i dłuta wycięli kawałek wylewki
 w miejscu gdzie było pęknięcie szpalety (styk uszczelki i tynku) pan wydłubał jeszcze wiekszą\ą dziurę by potem zatkać to Knaufem
 o i tu nagle się zorientowałam, że coś tu idzie nie tak jak było umawiane w trakcie składania reklamacji  ze sprzedawcą ;/ No właśnie a było umawiane tak, że montażyści mięli wykonać całkowity demontaż i ponowny montaż ościeżnicy i drzwi (to sugestia samego szefa).
Stwierdzili, że to będzie najlepsze wyjście ponieważ pouciekały poziomy i piony i nie wiadomo  czym to jest spowodowane , ze może jakieś kotwy "poucikały" czy wkręty ???
Ja  się na taką sugestię ucieszyłam ponieważ tak też radził mi pan z autoryzowanego punktu sprzedaży na Śląsku.
Myślałam, że montażyści przyjechali z poleceniem od szefa i wiedzą co mają robić a tymczasem ZORIENTOWAŁAM SIĘ, że te licznie porozsypywane kliny będą służyć do tego by ponownie wsadzić je pod ościeżnicę i ponastawiać piony i poziomy i tyle!
 Zdenerwowałam się na to okrutnie. Zadzwoniłam do ich szefa i mówię, że robota nie jest robiona tak jak się umówiliśmy. Szef się zdenerwował i zadzwonił do montera i nakazał mu wyciągnąć ościeżnicę i zrobić wszystko tak jak się umawialiśmy. Panowie montażyści nie byli tacy skorzy do posłuchania szefa i tym razem już bardzooo grzecznie i spokojnie zaczęli mi tłumaczyć, że nie ma potrzeby wyciągania całej ościeżnicy ponieważ poziomy i piony pouciekały tylko na tej stronie gdzie zawieszone jest skrzydło (tam też popękała szpaleta), poniewaz kliny zostały wyciągnięte spod tej właśnie części (faktycznie).
Stwierdzili, że jak włożą ponownie kliny i złapią poziom i dają 100% gwarancji, że już podobnych problemów nie będziemy mieć.....ale decyzja należy do mnie bo szef kazał im wyciągać ościeżnicę...

no i masz tu babo rozum, jak postąpić??? tak jak pomyślałam , tak zrobiłam - zadzwoniłam do działu technicznego producenta drzwi Gerda (jest tam taki kompetentny pan, który wszystko mi wiele razy wyjaśniał) i pytam co mam zrobić? Czułam się jak w grze "Miliarderzy", gdzie właśnie wykonuję telefon do przyjaciela a stawką są moje drzwi!
Pan powiedział krótko: "Nigdy wcześniej nie spotkałem się z taką sytuacją, jaką ma Pani u siebie. Nie wiem co Pani doradzić. Może zdarzyć się tak, że wyciągnięcie ościeżnicy i ponowny montaż trochę ją zniszczy, zwichruje. Proszę zaufać montażystom, trzeba założyć, że są fachowcami w tej dziedzinie i wiedzą co doradzają"
Telefon do przyjaciele nie wiele mi pomógł... tak tez zwykle bywało w słynnym programie:)
W związku z tym ze naturę mam łagodną przystałam na ich rady...
Zażądałam jednak tego by mi wszystko napisali na piśmie co zrobili w razie ponownych uszkodzeń posłużę się tym w sądzie.
Panowie przystąpili dalej do pracy


 Łapiemy piony i poziomy
 ponowne wwiercenie  wkrętów
 zakładamy skrzydło
 pianka
 i Knaufem objechali całą szpaletę dookoła
 pęknięcie zostało zakryte
 i na koniec wszystkie plastikowe nakładki, które były niemiłosiernie powycierane również zostały wymienione na nowe a drzwi na końcu ponownie wyregulowane




 plastikowe kliny pod ościeżnicą zostaną tam już na zawsze, drewniane zaś po bokach można usunąć
 ot niby przyczyna moich problemów

Pożegnałam panów słowami "niedozobaczenia"!